sobota, 30 stycznia 2010

teraz już moooożna....

... wreszcie zajrzeć na moją stronę ;)
Chciałam również zawiadomić z wielkim żalem, że zmuszona byłam usunąć licznik, który powodował właśnie, że nie można było wejść na mojego bloga i przełączał wszystkich, ze mną włącznie, na jakieś licznikowe strony... Z żalem, bo miałam już ponad 10 000 wizyt, z których - nie będę ukrywać - bardzo się cieszyłam... Nie wiem ile ich było dokładnie, bo ostatnio nie zdążała załadować się już ta aplikacja, zaraz przerzucało na inna stronę... Teraz mam nowy licznik, z innego oczywiście miejsca, i ustawiłam go na początek właśnie na takiej ładnej okrągłej liczbie :)
Co do mojego candy, to szykuję, ale opóźnia mnie pogoda - do mojej "pracowni" muszę wyjść z domu, co ostatnio przychodzi mi z dużym trudem i nawet nie rozpakowałam jeszcze wszystkich moich szpargałów po półkoloniach :( Ale za to znalazłam interesujące serduszkowe candy!

U midutki:


U edit:


Zrobiłam też trochę kolczyków (nie wymagają wychodzenia z domu, koraliki trzymam w kuferku, a kuferek w szafie z ubraniami), ale muszę zrobić zdjęcia, więc dziś niestety nic swojego nie pokażę... :(

sobota, 23 stycznia 2010

półkolonie - cz. 2, przez dzieci ulubiona ;)

Dzieci wprost uwielbiają decoupage. Pewnie dlatego, że z papierem mają do czynienia na co dzień, a jednak farby i różne tajemnicze preparaty (jak np. krak) to już coś niezwykłego i budzącego podziw nawet u dorosłych. W każdym razie pewien problem miałam do rozwiązania, bowiem z jednym wyjątkiem wszystkie dzieci były już u mnie na półkoloniach, a to oznaczało, że podstawy mają za sobą i mogły na płaski obrazek (od takiego zwykle zaczynam) zareagować czymś w rodzaju "eeee, znowu? już takie robiliśmy!". Aby uniknąć takich reakcji zdecydowałam się w końcu na skarbonki i dzięki wspaniałej Kasi ze świetnego sklepu stonogi.pl (gorąco polecam! towar do scrapbookingu i decoupage i nie tylko!) udało się potrzebną ilość na czas zdobyć. A takie skarbonki powstały w czwartek:










Tę ostatnią skarbonkę robiła najmłodsza dziewczynka, lat 5! I jak widać jest to praca samodzielna! Dobór serwetkowych wycinanek był całkowicie swobodny, dzieci same decydowały jak chcą ozdobić swoje skarbonki i same wycinały. Ja jedynie czasem pomagałam z oceną wielkości i wycięciem jakiegoś szczegółu :)

A w piątek był też decoupage, ale tym razem z krakiem. I ozdabialiśmy puszki po mleku niemowlęcym w proszku. Takie były efekty:




Niestety, nie mam na zdjęciach wszystkich, a niektóre się powtarzają, to samo ze skarbonkami :( No ale zdjęć jest i tak dużo, myślę że każdy zainteresowany będzie miał ogólne pojęcie ;)

I jeszcze kilka fotek z placu boju, czyli dzieciaki w akcji:






No i jeszcze w zupełnie innym temacie: u Rudlis fantastyczne zimowe candy!!! No nie sposób się oprzeć!!!

piątek, 22 stycznia 2010

półkolonie - raport cz. 1

Jak pisałam w poprzednim poście, prowadziłam w tym tygodniu tradycyjne już właściwie półkolonie. Wiek dzieci oscylował w granicach 5-10 lat i jak zwykle założeniem było, że codziennie dzieci wezmą zrobione przez siebie "coś" do domu :)
Na pierwszy ogień poszło tym razem - eksperymentalnie - origami. Oczywiście specjalistki skrzywiłyby się z pewnością, ponieważ użycie kleju i origami wykluczają się nawzajem, no ale dla laików jak ja coś z papieru, co wymaga składania i precyzji, to origami właśnie ;) Zresztą z książki o takim tytule pomysł zaczerpnięty... Precyzja nie jest - jak powszechnie wiadomo - mocną stroną dzieci, więc było nieco walki, ale efekty w sumie zadowalające :)
Tu widać efekt końcowy, czyli karuzelę z ptaszkami:

Tu jeszcze schną po ozdabianiu, przed zawieszeniem na patyczkach:

Zbliżenie na ozdoby jednej sztuki:

A tak wyglądała część kolekcji czekająca na zabranie do domu na tle efektów ubocznej aktywności dziecięcej ;) Nawiasem mówiąc te grzybki, to interpretacja tematu "Lato" ;)

Dzień drugi poświęcony był ulubionemu mojemu craftowemu hobby, czyli karteczkom. Robiliśmy kartki dla babć i dziadków, co chyba nie jest zaskakujące, prawda? Jak zwykle największą radość sprawiło dziurkowanie dziurkaczami wszystkiego co wpadło w ręce ;) A oto karteczki, które powstały:





W środę robiliśmy ozdobne słoiczki z warstwami różnych spożywczych produktów. To jedyne zdjęcie, które w miarę nadaje się do publikacji... :( Niestety, nie było nadwornego fotografa, do tego zapomniałam aparatu i z konieczności robiłam zdjęcia komórką... Dobrze, że chociaż jakiś ślad pozostał...


I jeszcze kilka zdjęć z pola walki:





Wszystkim, którzy dotrwali do końca dziękuję serdecznie! :*
I jeszcze chciałam powiedzieć, że byłam wieczorami nieziemsko zmęczona, a do tego od wt. byłam od netu odcięta, teraz nadrabiam zaległości... Obiecuję odpisać na zaległe maile jak tylko odetchnę! :*

wtorek, 12 stycznia 2010

koralowo

Naszyjniki prezentuję dziś. Nie zdążyłam obfocić przed Gwiazdką, więc zdjęcia znów takie ledwo ledwo, bo wycięte po prostu z rodzinnych... Pierwszy jest mój - resztkowy. Z fioletowych koralików, które zostały po naszyjniku dla mamy i srebrnych, które co prawda zakupiłam z myślą o sobie, ale jakoś ich mało było ;)



A ten fioletowy dla mamy. Wybaczcie naprawdę nikłą jakość zdjęć, ale przy tych warunkach pogodowych specjalna sesja też raczej niewiele by dała (szczególnie przy moich umiejętnościach)...



I jeszcze zrobiłam trzeci, ale okazuje się, że w ogóle go nie ma na zdjęciach. Muszę poprosić teściową o pozowanie ;)


No i znów odbywają się cudne candy... Trudno się takim słodyczom oprzeć: u Ani Koniecznej i u Mamuty ulubionej!!! Może dopisze mi szczęście... ;)

ps. czy ktoś może widzi, ile mam wejść na liczniku? kilka dni temu zbuntował mi się licznik (czy one mają jakieś limity???) i widzę tylko napis, żadnych cyferek... :( a może to można naprawić? bo nie chciałabym, żeby od początku zaczął liczyć...

piątek, 1 stycznia 2010

z nowym rokiem nowym... włosem! ;)

Postanowiłam wkroczyć w Nowy Rok z nowym kolorem włosów. Farba czekała, czekała, aż się doczekała ;) Gdyby ktoś miał kłopoty z domyśleniem się, o jaki kolor chodziło, to pragnę w tym miejscu oświadczyć, że to "bardzo jasny platynowy blond", czy coś w tym rodzaju :) Ostatecznie wyszło coś w rodzaju bardzo jasnej rudości... Nawet nie wiem, czy jestem niezadowolona, był to zdecydowanie eksperyment (nigdy wcześniej nie używałam farby, wstyd się przyznać?) i na razie sobie obserwuję z upodobaniem efekt (w lustrze oczywiście). Fotkę robiłam z ręki i jest nie bardzo, ale kolor widać :D


Poza tym chciałabym jeszcze spróbować szczęścia u Makówki - bardzo ciekawe candy!!!


ps. gdyby komuś wpadły w oko moje obłędnie piękne ptaszorkowe kolczyki, to można je lepiej zobaczyć tu :)

ps. 2 i jeszcze bardzo ciekawe candy u mi-ju! a jakie piękne poduszki i koty rob!! ach! cudeńka!