piątek, 4 listopada 2011

po męsku

Dla męża drogiego zrobiłam karteczkę z życzeniami, z okazji jego dzisiejszych imienin. Taką, o:



Postemplowałam, popsikałam mgiełką, postrzępiłam i już :D Ale ten banerek paskudny jest do wycinania, nie polecam. Choć w sumie efekt mnie zadowala ;) A w charakterze prezentu właściwego wystąpiła książka.

Przyjemnego jesiennego weekendu życzę wszystkim tu-zaglądaczom!!!

wtorek, 1 listopada 2011

z życzeniami zdrowia

Dla pewnej przemiłej, niezwykle życzliwej, a przy okazji twórczej nastolatki, w której towarzystwie mój starszy szkodnik spędził kilka ostatnich dni - w szpitalu niestety :( Małemu nic poważnego nie było, to raczej my (rodzice) spanikowaliśmy. Ale trudno doprawdy zdobyć się na dystans i spokój, jak wiezie się do szpitala dziecko, które zwija się z bólu i wymiotuje. I w dodatku ma się podejrzenia, że własnoręcznie się dziecku jakowąś truciznę podało... Brrrrrrrr, nikomu nie życzę. W każdym razie na drugi dzień okazało się, że pół klasy Jaśka miało w nocy podobne problemy, ale w szpitalu nas zostawili, na wszelki wypadek chyba :/ Ostatnie więc dni spędziłam miotając się m-dzy szpitalem, domem (w którym szkodnik młodszy w pełni zdrowia wymagał chociażby jedzenia, że o uwadze nie wspomnę), szkołą młodszego, pracą (bo mam taką, że jak nie pracuję to nie zarabiam), a wszystko to przeplatane staniem w korkach i logistycznym stawaniem na głowie. Dziś, a właściwie wczoraj już, mały wrócił do domu, a zajmująca sąsiednie łóżko Laura (cierpiąca duuuużo bardziej) jeszcze została, a ponieważ jest to naprawdę wyjątkowa osoba - pociesza, wyjaśnia co i jak, radzi, pomaga w lekcjach, a Jaśkowi nawet czytała przed zaśnięciem(!) - to postanowiłam jakoś tak jej podziękować. I zrobiłam karteczkę. Niestety - dobierałam kolory w nocy i rano okazało się, że z odcieniem zielonego kompletnie nie trafiłam :( Starałam się złagodzić liście brokatem, ale nie do końca mi się udało... Tak wyszło:


Karteczka w formie sztalugowej, żeby można było na stoliczku nocnym postawić:



A do kartki dołączyłam skromną zakładkę, której całej nie pokażę, bo nie mam zdjęć. Ale na tym widać, że różyczki pociągnięte są Glossy Accent:


Co do kwiatków na kartce, to koronkowego robiłam samodzielnie, tego pomponikowego również, a podpatrzyłam go u Zuziuchy. Jak tak się przyglądam tej karteczce, to widzę teraz, że można spokojnie powiedzieć, że cała była inspirowana jej wytworami, choć nie wiem, czy Zuziucha by się z tego stwierdzenia ucieszyła, bo raczej nie byłam w najlepszej formie... ;) A kwiatka jeszcze muszę poćwiczyć!

Pozdrawiam wszystkich długoweekendowo, życzę spokojnej jazdy i bezpiecznych powrotów do domów!!!

piątek, 21 października 2011

co może wyniknąć z choroby dziecka :)

Mój starszy szkodnik chory był ostatnio, a konkretnie miał ospę - co prawda 4 krostki na krzyż, żadnych dodatkowych sensacji, no ale w domu musiał te przepisowa dwa tygodnie odsiedzieć. W związku z tym, w drugim tygodniu, należało już koniecznie zabrać się za nadrabianie spraw szkolnych, bo trzecia klasa to już nie przelewki ;) I tu szydełko w rękach mamusi okazało się narzędziem niezbędnym dla zachowania pokojowych wzajemnych relacji! Moja obecność przy szkodniku, wsparcie i nadzór były konieczne, gdyż inaczej nic nie zostałoby zrobione, albo najwyżej nieco matematyki. Z kolei moje nerwy po 5 minutach nie wytrzymują :/ I tu nieocenione okazało się szydełko - niesamowicie mnie uspokaja! Chyba przez to ciągłe liczenie ;) Najpierw zrobiłam kilkanaście kwiatków, potem kilka sztuk śnieżynek, w końcu zabrałam się za chustę. Z jakiś wiekowych resztek... Nie jest za duża, ale to i tak była największa ilość jednego rodzaju włóczki, jaką dysponowałam, no i tylko na tyle starczyło. Ze wzoru, którym podzieliła się na swoim blogu Elianka, w tym poście. W innych postach pokazuje inne wzory, nawet ładniejsze, ale na razie zbyt dla mnie trudne ;)
No to kilka zdjęć:




Następną zrobię sobie większą. Ale najpierw muszę się zdecydować na kolor i zakupić stosowną włóczkę. No i mam nadzieję, ze nie będę musiała czekać na kolejne pełne stresu chwile, żeby się za nią zabrać :D


Chciałabym też przy okazji serdecznie podziękować za życzliwe komentarze dotyczące mojego kalendarza adwentowego z poprzedniego posta - wirtualne buziaki przesyłam wszystkim!!! :* :* :*


No i jeszcze przypominam, że do 31 października można zgłaszać prace na Wyzwanie#2 na firmowym blogu stonogi.pl. Konkurencja na razie nieduża, a temat niesamowicie uniwersalny, warto się przyjrzeć!!!

niedziela, 16 października 2011

kalendarz adwentowy zrobiłam już...

Zachęciła mnie do tego vernon (Świat Pasji), która ogłosiła na forum scrappassion konkurs na kalendarz adwentowy właśnie. Tu można sobie obejrzeć wszystkie zgłoszone prace.

To może zanim się rozpiszę pokażę zdjęcia, bo trochę ich jest... Nie jestem niestety zbyt dobrym fotografem, ale wszystkie się powiększają, może będzie lepiej widać?

Pierwsza strona:


Druga strona:
I trochę szczegółów:





No to trochę opisu, jeśli ktoś po obejrzeniu fotek jest zainteresowany jeszcze ;)
Kalendarz zrobiony jest na bazie rolek po papierze toaletowym, które okleiłam przepięknymi papierami Galerii Papieru - mają moje absolutnie ukochane świąteczne połączenie kolorystyczne! Do tego cyferki z zestawów alfabetowych ze stempell&kartoon, dużo brokatu, perełek w płynie, świecidełek różnych i ozdób filcowych, które uwielbiam (szczególnie zimą). W środku każdej rolki znajduje się "cukiereczek" - serwetka zwinięta w rulonik, związana z obu stron sznurkiem, w której w stosownym czasie znajdą się różności niespodziankowe, głównie pewnie słodkie ;)
Kalendarz jest dwustronny z kilku powodów. Po pierwsze - 24 sklejone rolki byłyby baaaardzo długie i nieproporcjonalne, nie podobało mi się. Po drugie - bałam się, że wypełnione mogą być za ciężkie i będą się rozklejać. Po trzecie - nie mam aż tak dużo miejsca w domu. Po czwarte - szkoda mi było marnować całą drugą stronę, która i tak jest już przecież oklejona! :) No i po piąte - dwie strony dają nieco więcej czasu rodzicom na przygotowanie niespodzianek, rozkładają na raty tę przyjemność i zwiększają szanse, że zawartość "cukiereczków" się nie zepsuje. Uffff, to chyba byłoby na tyle. Jeśli chodzi o kalendarz.


EDIT: tu można znaleźć KURS/ TUTORIAL na kalendarz :)


Kalendarz zgłaszam na wyzwanie w Art Piaskownicy - Rękoczyny #18 :)

Bo chciałam się też przy okazji pochwalić przepiękną zakładką, którą dostałam od maj.! Zobaczcie sami:

Dziękuję ogromnie jeszcze raz! A kto nie widział jeszcze jej pięknych wytworów, zdecydowanie powinien zajrzeć na jej bloga :)

sobota, 15 października 2011

kartka błyskawiczna :)

Właściwie to nie powinnam się przyznawać, bo to karteczka dla mojej kochanej teściowej... No ale tak jakoś wyszło, że na jej zrobienie miałam niewiele czasu i zmieściłam się w 20 minutach., z projektem włącznie. Uważam to za swój rekord :)
Idąc na górę wiedziałam tylko, że kolory muszą być jesienne (ulubione teściowej) i że chcę kartkę sztalugową i w kwadracie. I powstała taka, jeszcze ją zdążyłam na szybko fotografować, jak się moje szkodniki do wyjścia przebierali ;)





Miłego weekendu wszystkim życzę i za wszystkie komentarze serdecznie dziękuję!!!

poniedziałek, 10 października 2011

jesienne dekoracje

Na firmowym blogu sklepu stonogi.pl zagościło nowe WYZWANIE! Zadaniem wszystkich chętnych jest stworzenie czegoś z tkaniny lub na tkaninie (można skorzystać np. z takiego interesującego kursu). Ja postanowiłam zrobić sobie jesienną dekorację. I tak oto ze starego czerwonego T-shirta, starych i podartych dziecięcych spodni dresowych w kolorze oliwkowym i granatowej niemowlęcej skarpetki frotte, która nie mam pojęcia jakim cudem przetrwała jeszcze w szufladzie moich szkodników, powstały...

dynie:


jabłuszko:


i broszka:


Prace można zgłaszać do końca miesiąca (31.10.2011 r.), szczerze zachęcam!

A przy okazji odkryłam, że craftypantki zachęcają do przetworzenia nieużywanych sztuk odzieży zalegających w czeluściach szaf i zdaje się, że moje wytwory idealnie tam pasują :)

sobota, 8 października 2011

zapakowałam prezent :)

Prezent sam w sobie mało osobisty (bon do IKEA), więc chciałam by choć opakowanie świadczyło, że jest troskliwie i z dbałością przygotowany.

Tak wyglądał z zewnątrz:


A tak w środku:


Jak się dobrze przyjrzeć, to nawet widać "fruwające" motylki ;) Strasznie ciężko je sfotografować...


A tu już z zawartością prezentowo - życzeniową:


Dziękuję wszystkim za komentarze pod poprzednim postem i za maile i w ogóle za wszystko!!! :*
A trochę odwyku pozwoliło mi nabrać nowych sił i pewnego dystansu, miejmy nadzieję, że wyjdzie to wszystkim na dobre :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...