poniedziałek, 30 listopada 2009

fioletowy komplet czyli broszka i kartka

Komplecik urodzinowy dla ami, która co prawda świętowała na początku listopada, ale dopiero wczoraj udało nam się spotkać. Na pierwszy ogień mój debiut broszkowy. W 3 odsłonach, w różnym oświetleniu. No a wszystko to przez fiolet, który wyjątkowo nie lubi być fotografowany :( Także to, co wygląda jak różne odcienie niebieskiego, to jest fioletowy kolor właśnie :)






No i tradycyjnie nie mogło zabraknąć karteczki. Też fioletowa, z domieszką czerni, żeby pasowała do broszki. Poza tym wypróbowałam wreszcie motylkowe maski i stempelki i życzeniowy stempelek z polpompu.



Ami - jeszcze raz wszystkiego naj! :*

sobota, 21 listopada 2009

zaproszenia czyli znów chłopięco ;)

Czyli klimatów świątecznych u mnie ciągle brak :(
Za to w domu mam jednego takiego obsypanego od góry do dołu efektami ospy i za sobą już mam nadzieję - kilka nieprzespanych z tego powodu nocy... Poza tym zaliczam ostatnio dołki i to są główne powody, dla których nawet w sieci mnie ostatnio mniej. Nie żebym myślała, że ktoś zauważył, ale coś wypada napisać ;)
Udało mi się w każdym razie wyprodukować zaproszenia na 7 urodziny niezaospowanego jeszcze starszaka, choć impreza stoi pod znakiem zapytania - okres wykluwania się ospy to jakieś mniej więcej 2 tyg., terminy się zbiegają właśnie w przyszły weekend...
Zaproszeń jest 9 w sumie, ale ostatnie nie zmieściło się w kadrze. Nie różni się niczym szczególnym, jak widać są dość podobne. Choć jednak NIE identyczne.


Pozdrawiam wszystkich zaglądających, ze szczególnym wyróżnieniem dla zostawiających komentarze! :* :* :*


ps. zapomniałam napisać, że Kasia urządza smakowite candy z okazji drugiej rocznicy powstania sklepu stonogi.pl

Stonogi.pl - decoupage, scrapbooking, filcowanie

poniedziałek, 26 października 2009

chłopczykowa rameczka :)

Jako, że ramka z królewną śmieszką nie bardzo się podobała ;) to dziś pokazuję na tę samą okazję przygotowaną rameczkę z bratankiem. Format taki sam, czyli A4, docelowo w czerwonej rameczce z Ikei zawiśnie na ścianie. Bratanek jest wielbicielem pojazdów wszelkich, ale samochodów w szczególności, stąd wybrane dodatki. Niestety, jest to również dziecko niezwykle żywe i bardzo trudno znaleźć jakieś fajne jego zdjęcie...




niedziela, 25 października 2009

pochlapana królewna śmieszka :)

Moje pierwsze doświadczenie z chlapaniem farbą - mam pewne obawy, że nieco mnie poniósł entuzjazm ;) A ogólnie ramka z bratanicą, której ulubionym kolorem jest fioletowy - stąd kolor dodatków. Zielone tło najbardziej mi pasowało do tego zdjęcia... Format dziwny, bo w założeniu skrap miał się zmieścić do ikeowskiej ramki A4 i powiem szczerze, że pracowało się w tym kształcie dość trudno. Całość jaka jest - każdy widzi... Już wręczone, klamka zapadła, podobno nawet się podobało, ale jestem niezmiernie ciekawa opinii koleżanek "po fachu"...






A w przygotowaniu mam zdjęcia zawartości czerwonej ramki z bratankiem, też już wręczonej ;)

czwartek, 22 października 2009

wspomnienia powakacyjne trochę oskrapowane :)

Dziś przedstawiam albumo - kronikę z tegorocznych wakacji. W skrócie, bo dużo zdjęć:
1. ma to być w dużej mierze kronika, stąd sporo białych plam, które mają być wypełnione opisami wrażeń
2. nie pokazuję wszystkiego, bo większość lewych stron jest przeznaczona na opisy i tam często nie ma noc, albo tylko jedno zdjęcie, czyli nic ciekawego skrapowo ;)

okładka (przód):


a tu wpadłam na genialny w moim mniemaniu pomysł, by tło sobie zembossingować... nie powtarzajcie tego - OKROPNIE trudno do tego przyczepić zdjęcia, nie chwyta ani magic, ani taśma dwustronnie klejąca, w końcu musiałam papierem ściernym pościerać częściowo to co pod zdjęciami... aha - to był puder distressowy, może to dlatego?

tu Antosiowi znów rosła gorączka, widać na zdjęciu, że taki nie bardzo:



a poniżej - nie wiem czy dobrze widać - po prawej, jest na przezroczysto wyembossowany żyrandol :)








okładka tył, kolaż z wycinek z katalogu:


Dziękuję wszystkim, którzy dotrwali do końca! :* :* :*

ps. zdjęcia się powiększają, choć nieco ZA bardzo... no i przepraszam za ich jakość, ale pogoda jaka jest każdy widzi :(

sobota, 17 października 2009

no nie mogłam się powstrzymać... :)

Jakiś tydzień temu trafiłam na cudnego bloga, a wszystko dlatego, że dziwczyna miała w swoim awatarze pięknego czerwonego konika. To on mnie tam przyciągnął, a zawartość bloga zabrała mi kilka godzin życia, które zajęłam pełnym zachwytu studowaniem każdego zdjęcia. Część prac Oli robi na sprzedaż, ale akurat konik jest jej prywatnym magnesem. Moje pragnienie (żądza!) posiadania takowego pchnęła mnie do czynności, której nie znoszę i od której się zawsze odżegnywałam - czyli do haftowania. Na szczęście wszystko co potrzebne miałam w domu (niech żyją zestawy kreatywne z Lidla!) i przystąpiłam do pracy pełna zapału i entuzjazmu. Który tak mniej więcej w połowie znacznie się skurczył, bo to jednak paskudnie żmudna i wymagająca precyzji rzecz. Przez moment projektowi groziło zajęcie miejsca obok innych zaczętych i nieskończonych (jak np. datownik, w którym dojechałam do sierpnia i stwierdziłam, że jest po prostu OKROPNY), ale jednak się zawziełam i skończyłam. I jestem absolutnie dumna z siebie, choć świadoma niedoskonałości wytworu. Przedstawiam więc konika:

i siodełko w zbliżeniu:
A tu u Oli mozna zobaczyć inspirację bezpośrednią :)
Nie jest to jednak mój jedyny konik, bo dużo wcześniej zachorowałam na takiego, czerwonego oczywiście, ale drewnianego, którego znalazłam w sklepie Ludowo Mi.
Był niestety niedostępny, ale w końcu udało mi się takiego kupić na straganie na początku szlaku prowadzącego do wodospadu Kamieńczyka i dalej na Szrenicę. Docelowo ma stać na parapecie, ale wtedy dzieci uznają go za swoją zabawkę (a tego moze nie przezyć niestety), więc chwilowo stoi na wysokiej półeczce. Ale towarzystwo ma raczej dobre ;)

sobota, 19 września 2009

na ulubionym chocomintowym papierze i po męsku :)

Postanowiłam zrobić męskiego skrapa. Jak męskiego, to z mężem oczywiście. I na papierze, w którym niemal zakochałam się, jak tylko go zobaczyłam - jest idealnie męski! Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział, to można go nabyć w I{lowe}scrap. A poza tym dodałam kilka "męskich" dodatków (korek, tektura, guziki, sprzączka). Całość powinna być nieco surowa w wyrazie i złagodzona jedynie moim uczuciem, którego wyrazem są serduszko i ćwiek (wybaczcie ten sentymentalizm).
A jeśli chodzi o wrazenia z odbioru tego LO wśród rodziny to:
1. mąż stwierdził, że tak jakoś pusto mu nad zdjęciem i czemu akurat takie zdjęcie (mnie się podoba)
2. pociecha starsza wolałaby dwa (!) drzewka. i jak mu wytłumaczyć, ze akurat dwa nie mogą być???
3. teściowa najpierw powiedziała, ze K. wygląda jak robotnik budowlany ;) a jak jej przetłumaczyłam co jest na ćwieku napisane, to się wzruszyła...
Szczerze mówiąc doszłam dziś do wniosku, ze ja naprawdę BARDZO muszę lubić scrapowanie, skoro robię to już jakiś czas całkowicie BEZ wsparcia rodziny... Dziękuję więc za wszystkie Wasze komentarze, są dla mnie szczególnie cenne, ogromnie potrzebne i naprawdę podtrzymują na duchu!!! :* :* :*



ps. zdjęcie pierwsze ma 2000 pikseli szerokości i 269 KB. ja nie wiem co jeszcze można zrobić, żeby się powiększało :(

ps.2. a u pasiaczka niespodzianka!!! i to prześliczna...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...