Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ramki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ramki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 maja 2013

kuchenny zapiśnik podręczny

Produktem miesiąca maja w sklepie stonogi.pl jest farba tablicowa, a dziś kolej na moją inspiracyjną pracę. Postanowiłam wykorzystać nieco już zużytą formę do ciasta, która moim zdaniem wspaniale się nadaje na podręczne kuchenne zapiski. Można sobie napisać kończące się produkty (żeby nie zapomnieć ich kupić przy najbliższej okazji), albo menu na dziś ;) Wybrałam farbę tablicową w tradycyjnym kolorze czarnym i takiego okrąglaczka mam do pokazania:


Wy natomiast nie musicie się do tradycyjnej czerni ograniczać, ponieważ w sklepie stonogi dostępne są farby tablicowe w wielu pięknych kolorach! aż chce się eksperymentować!


Tym postem żegnam się z DT, to moja ostatnia praca inspiracyjna dla stonogi.pl. Po dwóch latach udziału w DT muszę niestety zrezygnować :(  Powody są złożone i raczej osobiste, więc nie będę się w nie zagłębiać, chciałabym natomiast serdecznie podziękować Kasi za zaproszenie do DT -  to zawsze stanowiło dla mnie niesamowite wyróżnienie! No i oczywiście sklep stonogi.pl pozostanie niezmiennie moim ulubionym miejscem zakupowym!

poniedziałek, 11 czerwca 2012

ulubiony

Ulubiony napój - scrap w wymiarze 20x20, na wyzwanie #8 na blogu sklepu stonogi.pl :)
Praca zdecydowanie mixed-mediowa i oczywiście - na żywo wygląda dużo ciekawiej... No staram się bardzo, ale cały czas fotografowanie nie bardzo mi wychodzi :/  Ale wszystkie zdjęcia się powiększają, szczerze polecam oglądanie w tej opcji, zdecydowanie lepiej widać!


Trochę zbliżeń:



I jeszcze raz całość, ale z nieco innej perspektywy. Chciałam, żeby było widać wszelkie połyskiwania glimmerowo - brokatowe, ale nie wiem, czy się udało?


Cytat to parafraza, a właściwie część wypowiedzi S.C. Lewisa, druga część dotyczyła książek i ich grubości, i też jest dla mnie prawdziwa, ale nie pasowała do tematu i w ogóle nie zmieściła się już. Może trzeba pomyśleć o dyptyku? ;)  W każdym razie każdy, kto mnie choć trochę zna, i widział, w jakich kubkach pijam ukochaną herbatkę, zgodzi się - myślę - z powyższym zdaniem :)

Bardzo jestem ciekawa opinii na temat tej pracy i z góry dziękuję za wszystkie komentarze!!! No i oczywiście - zapraszam na wyzwanie! Nagroda jest super, naprawdę warto się postarać! Poza tym sklep stonogi.pl będzie obecny na czerwcowym zlocie w Warszawie, choć mnie niestety znów nie będzie, buuuu :(

czwartek, 7 czerwca 2012

zaklinanie lata :)

 W nadziei, że zrobi się może w końcu nieco cieplej, postanowiłam przygotować sobie ozdobę na lato, na podobraziu, a co!  ;)  Jak widać pomieszałam najróżniejsze media, wykorzystując wiedzę, którą nabyłam oglądając niezliczone video tutoriale Donny Downey i Christy Tomlinson.


 Troszkę zbliżeń:




Ostatnie zdjęcie zrobione zostało dla odmiany w słońcu. Chciałam, żeby było widać, że użyłam brokatu i glimmerów i wszystko się ładnie (wcale nie kiczowato, jak to sugerowała kiedyś pewna gazeta!) błyszczy i połyskuje :)


Bardziej szczegółowe materiałoznawstwo można znaleźć na blogu stonogi :)



postanowiłam zgłosić tę pracę na wyzwanie sklepiku-na-strychu, jako że zawiera nawet więcej niż jednego kwiatka :)


pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądaczy, a wszystkim tym, którzy cieszą się długim weekendem, życzę satysfakcjonującego wykorzystania wolnego czasu!!!

wtorek, 27 marca 2012

nawet najmniejszego chlapnięcia nie ma ;)

Zrobiłam sobie mini albumik, w ulubionej formie parawanu. Jest to bardzo praktyczne, bo z jednej strony łączy zalety albumu, który można złożyć i schować, a z drugiej jest taką większą ramką, która obecnie stoi na kominku i cieszy me oczy ;)

Szczegółowe materiałoznawstwo można znaleźć na blogu stonogi, a w sumie warto na moment choć zajrzeć, bo jest wyjątkowo nieskomplikowane :)

No to zapraszam na zdjęcia (wszystkie się powiększają), najpierw widok ogólny:



Okładka:

Pojedyncze strony:





Tył skromny, cały z resztek:


Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu mój prosty albumik...

pozdrawiam serdecznie i dziękuję za wszystkie komentarze! :*

sobota, 23 lipca 2011

zestaw prezentowy, pomidorki i mszyce

Wczoraj spotkałam się z moimi kuzynkami, jedna miała niedawno urodziny, a druga za chwilę będzie miała. Lat im nie liczę, ale była to okazja, żeby jakiś drobny prezencik im przygotować. Postanowiłam wykonać ramki, oczywiście odpowiednio postarzone przecierkami, bo lubię (na blogu stonogi można rzucić okiem na mój kursik na takie przecierki, gdyby ktoś był zainteresowany). Żeby podkreślić efekt starości potuszowałam jeszcze gdzieniegdzie brzegi. Tło obrazka stanowi karteczka wyrwana z jakiegoś starego i naprawdę kiepskiego angielskiego harlekina, więc było mi żal tylko trochę ;) Druk przykryłam cieniutką warstwą jasnej farby akrylowej. Na to nakleiłam motylki i proszę, rameczki gotowe:


Pojedynczo:



A na wypadek gdyby kuzynkom znudziły się motyle, postanowiłam przygotować alternatywną wersję wkładu obrazkowego - z inicjałem. Tło stanowi ten papier, lekko potuszowany, a literki to z takiego zestawu są. Tylko musiałam je nieco dostosować do potrzeb ;) Przetarłam lekko papierem ściernym i bardzo niedbale (żeby miały nierówną fakturę) pomalowałam farbą akrylową. Te literki są świetne, bo nie dość, że odpowiednio duże, to w dodatku samoprzylepne. Tak wygląda wersja nr 2:


Do kompletu dziewczyny otrzymały też po serduszku:


Podobno prezenty się podobały, ale kuzynki są dobrze wychowane, więc człowiek do końca nie wie, jaka jest prawda ;)

A przy okazji chciałam się pochwalić ogródkiem, a konkretnie pomidorkami (głównie koktajlowymi), które w tym roku eksperymentalnie uprawiamy - w doniczkach! I rosną sobie! W przyszłym roku na pewno posadzę więcej, pyszne są takie prosto z krzaczka!


Z kolei tegoroczną zmorą moją ogrodową są mszyce, wrrrrrrr. Mrówki, które bardzo upodobały sobie nasz ogródek i wciskają się też zupełnie nieproszone do domu (jeszcze nie odkryłam którędy), założyły sobie hodowlę, wredzizny jedne!!! I jedne i drugie odporne są na różne specyfiki, które stosujemy i na razie wygląda na to, że wygrywają :/ Gdyby ktoś nie widział nigdy mszyc, to proszę bardzo, zrobiłam fotki, powiększają się:



Paskudztwo, brrrrrrr...

Życzę wszystkim miłej niedzieli, dziś u mnie nie padało już, może jutro też nie będzie? Nam wszystkim życzę jeszcze słońca tego lata i pozdrawiam zaglądaczy! :)

poniedziałek, 28 lutego 2011

żaden dzień się nie powtórzy...

 

 


Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.
Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.


To oczywiście tylko fragment pięknego wiersza Wisławy Szymborskiej, o którym niedawno sobie przypomniałam, gdy odnalazłam swój zeszyt z cytatami i wierszami, który zapełniałam namiętnie w czasach licealnych... Wiersz ma jednak bardziej miłosny kontekst, a ja chciałam sobie stworzyć przypominacz - że ważna jest każda chwila, bo już nie wróci... I przypomniało mi się hasło, które gdzieś widziałam - w necie oczywiście :) I postanowiłam je oscrapować. Bez zbędnych w tym przypadku (moim zdaniem) ozdobników, za to z wykorzystaniem moich ukochanych pięknych stempli alfabetowych ;)
Może to zresztą służyć również jako pocieszyciel po ciężkim dniu :)
Zastanawiałam się nad tłumaczeniem, bo zasadniczo nie jestem zwolenniczką obcojęzycznych napisów, ale jakoś mi się wydawało, że hasło traciło na sile... Za dużo wyrazów chyba, czy coś (ten dzień się już nigdy nie zdarzy). Ale ponieważ ten przypominacz jest dla mnie, a ja rozumiem, to postanowiłam zostawić jak jest.

sobota, 12 lutego 2011

gdzie ta wiosna?

A konkretnie rzecz biorąc - gdzie te żaby? Na zdjęciu szkodnik mój starszy ze dwa lata temu, podczas naszej tradycyjnej wiosennej wizyty w kórnickim Arboretum, w porze kwitnięcia magnolii. Widok to niezapomniany, kto może się wybrać - szczerze polecam! W trakcie takiego spaceru nie ograniczamy się do oglądania wspomnianych drzewek i krzewów, a wtedy zrobiliśmy sobie mały postój koło stawku. Jaki niesamowity koncert dawały wtedy żaby!!! Pełno ich było przy brzegu, w trzcinach, nadymały te swoje podgardla i kumkały jak oszalałe! Jasiek na zdjęciu właśnie je obserwuje :)
A tło tego LO/ramki jest całkowicie własnej roboty, ot - pokleiłam trochę wstążek... ;)

To zdjęcie jest w cieniu, ale bez lampy:


A to zdjęcie w pełnym słońcu, które nas dziś cieszyło swą obecnością na niebie:


Wykorzystałam (oprócz tasiemek oczywiście, które pochodzą z miejsc przeróżnych, niektóre są w moich zbiorach od ho ho ho!) ulubione ostatnio moje alfabety - 3 różne!

Zgłaszam tę pracę tu i tu - oba te wyzwania mnie zainspirowały jednocześnie i bardzo się cieszę, bo dzięki nim mam pierwszą ozdobę wiosenną w domu :)

niedziela, 7 listopada 2010

kolaż perfumeryjny i męska ramka

Wyczerpałam limit ilościowy w przesyłaniu informacji przez net (mam przez komórkę) i w związku z tym łącze tak paskudnie zwolniło, że mam kłopoty z otwarciem mojej gmailowej poczty, wrrrrrr :/ Dopiero po 10 zaczyna mi się nowy okres rozliczeniowy i powinno być znów normalnie... Póki co - to tłumaczenie dla wszystkich, którym może brakować moich komentarzy czy innej netowej obecności - gdyby były takowe osoby ;) A dziś korzystam grzecznościowo z szybkiego łącza mojej kochanej teściowej i nadrabiam nieco zaległości :)

W związku z powyższymi problemami nie zdążyłam we właściwym czasie opublikować kolażu perfumowego ze słoika na myśli craft imaginarium, na szczęście nie mają stricte ograniczeń czasowych... I muszę przyznać, że jestem z tej pracy dość zadowolona - eksperymentowałam z tłem i dużo się nauczyłam :)



A dla mojego drogiego męża zrobiłam taką rameczkę - zamiast kartki (na odwrocie są życzenia). Na niej zdanie wypowiedziane przez A. Einsteina, w moim - wielce niedoskonałym - tłumaczeniu. Ale w sumie żadne tłumaczenie, które znalazłam, mnie nie satysfakcjonowało... Nie da się ukryć, że najlepiej to brzmi w oryginale: "Life is like riding a bicycle, in order to keep your balance, you must keep moving." To zdanie mi bardzo pasowało, jest właściwie podsumowaniem filozofii życiowej mojego męża... A tak wyszła ramka:

W całości z papierów Latarnii Morskiej ze scrap.com.pl i przy okazji na ich wyzwanie, mam nadzieję, że spełnia warunki, bo potraktowane są nie do końca dosłownie...

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze i pozdrawiam jesiennie wszystkich zaglądaczy!!!

piątek, 16 lipca 2010

półkolonie lipcowe zakończone - małe podsumowanie :)

Zakończyłam dziś prowadzenie tradycyjnych już można powiedzieć tygodniowych półkolonii. Tradycyjnie również robiłam zajęcia z decoupage (obrazki mniej więcej 20x20 z krakiem jednoskładnikowym, małe podkładki pod kubek i puszki po mleku niemowlęcym, które przerobiliśmy na pojemniki na kredki/długopisy lub coś w tym rodzaju). Nie mam zdjęć, ale podobne robiłam wcześniej, gdyby ktoś chciał to można sobie zobaczyć tu i tu :)

Po raz kolejny również wykorzystaliśmy ramki, tym razem jednak inaczej - są one pomalowane jedynie i zabezpieczone lakierem z brokatem, zrobiliśmy za to obrazki. Motyw ten sam, ale dzieci same wybierały kolory tła i drzewek. Uważam, że wyszło im świetnie! A pomysł drzewkowy zaczerpnięty stąd. Thank you again Mary Janes!!!



Niektórzy postanowili zrobić zapasowe obrazki, na inne pory roku, żeby im się ramki nie znudziły, również z wykorzystaniem dziurkaczy drzewek, tylko odwrotnie ;)


Robiliśmy również bukiety - był to projekt (chyba?) ekologiczny - recycling słoików, gałęzie i kamyczki znalezione w okolicy, kwiatki i motylki z resztek papierowych (sama wycinałam, żeby było mniej odpadów ;)) Dzieci same szukały gałęzi i kamieni, komponowały kwiatki wg własnego gustu i przyklejały potem bezpośrednio do gałęzi (klejem Magic - świetnie się sprawdził!). Nie mam żadnego zdjęcia efektu ostatecznego niestety, ale myślę że migawki z tworzenia dają o nim pewne wyobrażenie :)




Zrobiliśmy też warstwowce - słoiki wypełnione różnymi spożywczymi różnościami (mąką kukurydzianą, słonecznikiem, soczewicą, kaszami, fasolą, ryżem, drobnymi makaronami itp.), świetne jako kuchenna ozdoba i uniwersalny prezent wykonany przez dziecko na każdą okazję! Dysponuję tylko zdjęciem z zimowych półkolonii, ale tak to mniej więcej wyglądało i tym razem:


Bardzo się cieszę, że chociaż mogę takie wakacyjne zajęcia kraftowe dla dzieci prowadzić, ogromnie to lubię! A gdyby ktoś chciał zobaczyć co robiłam na poprzednich "turnusach", to raporty są tu :)

Robiłam jeszcze coś bardzo ciekawego, ale nie mam żadnych zdjęć niestety :( Planuję jednak zrobić sobie takie do domu, wtedy pokażę.

Dziękuję za uwagę i wytrwałość, a wszelkie komentarze ogromnie sobie cenię!!! :*

niedziela, 20 czerwca 2010

komplecik prezentowy :)

Dziś pokazuję zasadniczą część prezentu dla koleżanki Jaśka - pudełko i rameczka. Obie rzeczy zdekupażowane, pokryte fantastycznym błyszczącym lakierem z brokatem (to dla 8-latki ;), plus wnętrze ramki również przeze mnie zrobione. Inspiracja na te drzewka znaleziona w necie, ale niestety nie pamiętam w tej chwili gdzie - jak uporządkuję zakładki to powinnam znaleźć linka...

EDIT: tu znalazłam inspirację! :) THANK YOU Mary Janes!!! :*


Tu razem:

Ramka:


Szczególik, widać chyba brokat na tym zdjęciu:

I pudełko, różne ujęcia:



I takiego motylka dałam do środka:


A tak wyglądał cały komplet prezentowy razem, wraz z karteczką pokazaną dokładnie w poprzednim poście:

Znów było dużo fotek, jakoś ciężko mi zmniejszyć ich ilość ;) Dziękuję wszystkim wytrwałym! Szczególne pozdrowienia dla komentujących! :*

poniedziałek, 26 października 2009

chłopczykowa rameczka :)

Jako, że ramka z królewną śmieszką nie bardzo się podobała ;) to dziś pokazuję na tę samą okazję przygotowaną rameczkę z bratankiem. Format taki sam, czyli A4, docelowo w czerwonej rameczce z Ikei zawiśnie na ścianie. Bratanek jest wielbicielem pojazdów wszelkich, ale samochodów w szczególności, stąd wybrane dodatki. Niestety, jest to również dziecko niezwykle żywe i bardzo trudno znaleźć jakieś fajne jego zdjęcie...




LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...