Pokazywanie postów oznaczonych etykietą takie tam gadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą takie tam gadanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 listopada 2014

11 pytań

Tores zadała mi takie oto pytania i wypada odpowiedzieć ;)

1. Czego nowego nauczyłaś się w ciągu ostatniego roku?

Jogi. To znaczy właściwie trudno powiedzieć, że się nauczyłam, zaczęłam ćwiczyć w lutym i cały czas się uczę i nawet mam wrażenie, że robię postępy :)  Z rzeczy robótkowych to raczej postanowiłam w tym roku rozwijać i pogłębiać dotychczasowe umiejętności, więc trudno mi tak jednoznacznie zidentyfikować nowe.

2. Czy w ciągu ostatniego roku obejrzałaś jakiś film, serial, który wyjątkowo Ci się spodobał, poruszył, wciągnął?

Nie oglądam telewizji, nie oglądam seriali, a z filmów to w tym roku najbardziej podobała mi się "Kraina lodu" z cudną piosenką główną i świetnym przesłaniem (że nie należy wychodzić nawet za księcia z bajki, jeżeli znamy go króciutko, bo może okazać się nie takim znowu ideałem, no i że najważniejsza jest rodzina i nikt inny tak nie kocha). I jeszcze ma elementy magiczne, dzięki którym film podobał się nawet mojemu 11-letniemu wtedy jeszcze synowi :)
 


3. A może przeczytałaś jakąś wyjątkową książkę?

Cóż, wypadałoby jakąś ambitną lekturę tu wstawić, ale prawda jest taka, że czytam dużo, ale raczej lekko. Ostatnio pasjonuje mnie gatunek nazwany pięknie po angielsku Urban fantasy, na czele z bardzo przyjemnymi książkami o Dorze Wilk polskiej pisarki Anety Jadowskiej (6. i podobno ostatnia część cyklu już w środę!). Podobały mi się również Patricia Briggs z cyklem o Mercedes Thompson, Ilona Andrews o Kate Daniels i jeszcze jakieś inne, ale musiałabym poszukać nazwisk. Robiłam sobie ostatnio powtórkę z różnych dziewczyńskich lektur, typu Jeżycjada czy Ania z Zielonego Wzgórza. Przeczytałam też - i to w sumie mogę wszystkim tworzącym polecić - Drogę Artysty Julii Cameron. Nie robiłam zalecanych tam ćwiczeń, ale całość jest ciekawa i pozwala spojrzeć na własną twórczość nieco inaczej.

4. Czy masz jakieś twórcze plany, zamierzenia, na najbliższy czas (wykraczające poza plan zrobienia kartek świątecznych), czy nie planujesz, natchnienie samo przychodzi?

 Mam bardzo dużo planów, gorzej z czasem...

5. Czy masz swoje ulubione zdjęcie słodkiego kotka w internecie?


Mam swojego ulubionego słodkiego kotka w domu (właściwie kocicę, choć weterynarz jej płeć wykreślił z książeczki po sterylizacji), nie potrzebne mi zdjęcia ;)

Za to mam śliczne kocięta dwa do oddania - znalazły się nagle tydzień temu na naszym ogródku, tak na oko 8-10 tygodni, i póki co je przygarnęliśmy, ale nie bardzo się czuję na siłach mieć 3 koty w domu... Czekamy na wizytę u weterynarza, ale sądząc po apetycie i rozpierającej je energii to są całkowicie zdrowe ;) Jeśli więc ktoś z Wielkopolski chce mieć kotka to szczerze polecam!



6. Wymień trzy miejsca w internecie, do których najczęściej zaglądasz.

Alisa Burke 
mój Pinterest
i jeszcze ostatnio Dirty Footprints Studio, gdzie publikowane są 21 SECRETS Conversations

7. Gdybyś miała polecić do czytania ciekawy blog, to jaki by to był?

Ale tak ogólnie, czy konkretnie? Bo jeśli konkretnie, to od ciebie się o nim dowiedziałam (to piszę do Tores) -  uwielbiam Królową Matkę i jej bandę! 

8. Najlepszy sposób na przetrwanie zimy to…?

Najlepszy sposób na przetrwanie wszelkich trudności to szydełkowanie i bazgrołki ;)


9. Zakupy - do jakiego sklepu najbardziej lubisz chodzić?


Szczerze mówiąc nie lubię do sklepów chodzić w ogóle... Z konieczności robię regularne zakupy spożywczo-domowe, ale nie znoszę wręcz supermarketów, więc ograniczam się do okolicznych dyskontów. Najbardziej lubię zwiedzać internetowe sklepy plastyczne i scrapowe :)

10. Co chciałabyś dostać od Mikołaja?

Chciałbym dostać kurs internetowy LifeBook 2015, albo któryś z kursów Alisy Burke, szczególnie Sketchbook Delight albo Watercolor Bliss...

11. Poleć jakąś akcję charytatywną, którą warto wesprzeć.

Konkretnie nie polecę, ale warta wsparcia jest moim zdaniem każda akcja dla dzieci, a szczególnie pomagająca rodzinnym domom dziecka.

I nie nominuję nikogo, bardzo przepraszam, ale jakoś nie czuję się na siłach...

Ale za to przy okazji informuję o pięknym rozdawnictwie i proponuję pozwiedzać trochę bloga, bo Sylwia pięknie tworzy!Czego próbkę możecie zobaczyć poniżej:

http://tandiart.blogspot.com/2014/11/happy-birthday-big-giveaway.html?showComment=1416265931433#c891983941565284930

poniedziałek, 22 września 2014

zbliża się!!!

Już w najbliższą sobotę! 

Zarezerwujcie sobie czas, sprawdźcie gdzie się spotykamy i jakie macie połączenia z Poznaniem (na pewno są dogodne!). 

Spotkajcie się z najbardziej aktywną grupą  naszego Koła Gospodyń Miejskich i Podmiejskich, 
odwiedźcie stoiska sklepów
albo zarezerwujcie ostatnie wolne miejsca na warsztatach!

Będzie też można posiedzieć w przytulnej kawiarence i pogadać!

Dużo informacji można też znaleźć na Facebooku ;)


http://www.ogolnopolskiecraftparty.blogspot.com/


DO ZOBACZENIA!!!

wtorek, 29 lipca 2014

lipiec :)


tym się z grubsza zajmowałam w lipcu - najpierw przygotowaniami, dojazdem, potem pobytem, a na końcu powrotem do rzeczywistości...


fajnie było!
czego i wam życzę :D


sobota, 21 lipca 2012

dream big

Jakoś ostatnio nie szło mi tworzenie, zajęłam się za to sprzątaniem mojego scrapkącika, a właściwie całkowitym jego przeorganizowaniem. Ale wczoraj reorganizacja dobiegła końca, no i znalazłam w ogrodzie kawałek styropianu, przyfrunął zza płotu i był taki - hmmmm - inspirujący :))) Bardzo cieniutko ścięty, każda kuleczka z tego niewielkiego plasterka była przecięta na pół. No jakoś tak jedno do drugiego, siadłam wieczorem i powstała taka stronka. Dużo na niej różnych różności, więc schła do dziś ;)


I troszkę szczegółów:


Motylek jest pokryty kilkoma kolorami brokatu. Ale tym razem ograniczyłam brokat tylko do powierzchni motylka ;) Mam nadzieję, że na poniższym zdjęciu widać, jak połyskuje?


No i jeszcze taki mały dodatek. W zeszłym tygodniu pisałam tu o burzy z gradobiciem, jaka nawiedziła moją okolicę. Miałam wstawić filmik, bo mąż kręcił, ale jakoś nie mogę się z tym uporać niestety, przerasta to moje umiejętności komputerowe. Ale zdjęcia też mam, to może da wam wyobrażenie, co się u mnie działo:





Na szczęście poza wypłukanym piaskiem pod pozbrukiem w niektórych miejscach i podmytym podjazdem - większych szkód nie zanotowano, uffff...

pozdrawiam weekendowo!

niedziela, 6 maja 2012

troszkę sie chwalę...

 Dziś chciałam pochwalić się mężem, który ostatnio ćwiczy się intensywnie w wykorzystywaniu różnych drewnianych pozostałości i buduje z nich meble :) Dziś ma swoją premierę fantastyczna skrzynia zbudowana z desek z porzuconych palet... Tak oto wygląda:


 

 

Jest bardzo duża i mieszczą się do niej oba moje szkodniki ;)


Poza tym ostatnio powstał również stolik, tzw. kawowy. Na zdjęciu pozuje z gazetką Somerset Studio ze scrappo ;)




I jeszcze taka szafeczka, na sprzęt różny:


Wszystko zbudowane od podstaw, z różnych resztek. Prawda, że mam zdolnego męża? :)

pozdrawiam już niemal po-weekendowo! :*



poniedziałek, 19 września 2011

kilka rzeczy

To może najpierw karteczka - na 25 rocznicę ślubu, na zamówienie teściów. To podobno srebrne gody, stąd wzięła się kolorystyka kartki.




Kropeczkowane tło mam dzięki Duni i spotkaniu KGMiP, kwiatki samodzielnie zrobione, żeby były z tego samego srebrnego papieru, do tego wycinanki różne. Z racji posiadania 3 kwiatków spełnia wymagania wyzwania UHK Gallery i tam ją zgłaszam.




Poza tym jeszcze w sprawie poprzedniego wpisu - chciałabym jeszcze raz oficjalnie przeprosić Michelle. Planowałam tu napisać coś więcej, wytłumaczyć się jakoś - ale prawda jest taka, że chciałam się pochwalić zeszytem i zdałam relację zaraz po jego otrzymaniu, na gorąco. I nie pomyślałam w ogóle, że taki sposób ukazania może jej sprawić przykrość. Chciałabym też jednocześnie napisać, że mam niewątpliwą przyjemność znać Michelle osobiście i szalenie ją podziwiam - za energię, chęci, życzliwość i wszechstronność działań twórczych, w dodatku osobiście udzieliła mi kilku lekcji różnych i wiele się od niej nauczyłam. Jest inspiracją i jestem jej szalenie wdzięczna za wszystkie akcje, które przeprowadza, a za ten zeszytowy projekt szczególnie. Uważam, że było to po prostu fantastyczne przedsięwzięcie i ogromnie się cieszę, że mogłam w nim uczestniczyć! Pozdrawiam wszystkich, którzy brali w nim udział i ogromnie dziękuję Michelle, która niesamowicie sprawnie całą akcję przeprowadziła!

A ponieważ nie jest to jedyna rzecz, która ostatnio mi nie wyszła tak, jak bym tego chciała, myślę, że w najbliższym czasie rzadziej mnie będzie można w wirtualnym świecie spotkać...

niedziela, 4 września 2011

okazuje się

Okazuje się, ze chyba jakoś tak na ludowo mi w duszy gra ostatnio i jeszcze róż za mną "chodzi", jak nigdy wcześniej... No i znów wyszła mi karteczka, dość podobna do wcześniejszych, jako produkt uboczny tworzenia innej, która jeszcze jest poddawana obróbce ;)


A jako bonus dorzucam dwie fotki z mojego ogródka, a na nich moje ukochane wrzosy :) W tle można zobaczyć szarłat, to mój tegoroczny eksperyment, ale myślę, że w przyszłym roku też posieję, piękne kwiaty!


A tu bączek, z trudem, ale udało mi sie go złapać w kadr (strasznie się kręcił):


pozdrawiam poweekendowo!

sobota, 23 lipca 2011

zestaw prezentowy, pomidorki i mszyce

Wczoraj spotkałam się z moimi kuzynkami, jedna miała niedawno urodziny, a druga za chwilę będzie miała. Lat im nie liczę, ale była to okazja, żeby jakiś drobny prezencik im przygotować. Postanowiłam wykonać ramki, oczywiście odpowiednio postarzone przecierkami, bo lubię (na blogu stonogi można rzucić okiem na mój kursik na takie przecierki, gdyby ktoś był zainteresowany). Żeby podkreślić efekt starości potuszowałam jeszcze gdzieniegdzie brzegi. Tło obrazka stanowi karteczka wyrwana z jakiegoś starego i naprawdę kiepskiego angielskiego harlekina, więc było mi żal tylko trochę ;) Druk przykryłam cieniutką warstwą jasnej farby akrylowej. Na to nakleiłam motylki i proszę, rameczki gotowe:


Pojedynczo:



A na wypadek gdyby kuzynkom znudziły się motyle, postanowiłam przygotować alternatywną wersję wkładu obrazkowego - z inicjałem. Tło stanowi ten papier, lekko potuszowany, a literki to z takiego zestawu są. Tylko musiałam je nieco dostosować do potrzeb ;) Przetarłam lekko papierem ściernym i bardzo niedbale (żeby miały nierówną fakturę) pomalowałam farbą akrylową. Te literki są świetne, bo nie dość, że odpowiednio duże, to w dodatku samoprzylepne. Tak wygląda wersja nr 2:


Do kompletu dziewczyny otrzymały też po serduszku:


Podobno prezenty się podobały, ale kuzynki są dobrze wychowane, więc człowiek do końca nie wie, jaka jest prawda ;)

A przy okazji chciałam się pochwalić ogródkiem, a konkretnie pomidorkami (głównie koktajlowymi), które w tym roku eksperymentalnie uprawiamy - w doniczkach! I rosną sobie! W przyszłym roku na pewno posadzę więcej, pyszne są takie prosto z krzaczka!


Z kolei tegoroczną zmorą moją ogrodową są mszyce, wrrrrrrr. Mrówki, które bardzo upodobały sobie nasz ogródek i wciskają się też zupełnie nieproszone do domu (jeszcze nie odkryłam którędy), założyły sobie hodowlę, wredzizny jedne!!! I jedne i drugie odporne są na różne specyfiki, które stosujemy i na razie wygląda na to, że wygrywają :/ Gdyby ktoś nie widział nigdy mszyc, to proszę bardzo, zrobiłam fotki, powiększają się:



Paskudztwo, brrrrrrr...

Życzę wszystkim miłej niedzieli, dziś u mnie nie padało już, może jutro też nie będzie? Nam wszystkim życzę jeszcze słońca tego lata i pozdrawiam zaglądaczy! :)

sobota, 14 maja 2011

komentarze podobno wrócą również :)

blogger miał ostatnio problemy, chyba wszyscy ich doświadczyliśmy, ale posty zaginione już wróciły (przynajmniej kilka widziałam, w tym mój), a teraz pracują nad przywróceniem komentarzy, co ma podobno nastąpić w trakcie weekendu :)

TUTAJ można sobie wyjaśnienie przeczytać

pozdrawiam blogowo!

:*

poniedziałek, 20 września 2010

byłam...

... dość zajęta :) mało kraftowo, choć były to prace ręczne niewątpliwie.
Zajmowałałam sie m.in. przerabianiem tego:


na to:

(duża część poszła również w ocet)

Poza tym kisiłam jeszcze ostatnie ogórki. Może dadzą radę dotrwać zimy... poprzednia partia została już pochłonięta ;)


Gdzieś tam po drodze zrobiłam jeszcze eksperymentalne ciasteczka owsiane, które również nie przetrwały zbyt długo... Tu w stanie surowym:


Poza tym próbuję sobie zrobić mitenki na szydełku, próbowałam na drutach, ale nie mogę dojść jak się posługiwać połączonymi drutami przy takiej małej średnicy... Usiłuję rozgryźć schemat pięknego szaliczka Lorki, a w sobotę to nawet jakieś kartki zrobiłam (strasznie się stęskniłam za papierowymi robótkami!), ale pokażę jak zdjęcia jakieś zrobię...

niedziela, 5 września 2010

hmmmm...

Nic kraftowego nie poczyniłam ostatnio, chyba że za twórcze można uznać baaardzo intensywne doprowadzanie domu do stanu nadającego się do zamieszkania przez ludzi... Np. w piątek do 1-szej w nocy czyściłam łazienkę, a mąż podłączał pralkę, kontakty, gniazdka, lampy i baterię prysznicową... Mieliśmy szmpański wieczór ;) No i tak jakoś czas leci...

Zostałam jednak zaproszona przez starmachine i efinkę do zabawy w "10xlubię" - dziękuję! Tu są zasady:
1. Napisz, kto Cię zaprosił do zabawy
2. Wymień 10 rzeczy, które lubisz
3. Zaproś kolejnych 10 osób i poinformuj je w komentarzach

Cóż więc lubię?
1. lubię wiedzieć - dowiadywać się jak/ skąd/ gdzie/ kto/ kiedy, poznawać nowe techniki kraftowe, często studiuję sobie jakieś zagadnienie przez czas dłuższy, potem przerzucam się na coś innego, itp.
2. lubię uczyć - przekazywanie wiedzy daje mi ogromną satysfakcję i przyjemność, jestem nauczycielką z powołania, uczę nawet tych, co nie koniecznie chcą ;)
3. lubię tworzyć - świadomość, że pomimo moich ograniczonych zdolności, jestem w stanie stworzyć COŚ, co w dodatku nie kłóci się z moim zmysłem estetycznym, jest uczuciem fantastycznym!
4. lubię góry - a konkretnie wędrówki górskie, choć już samo ich pojawienie się na horyzoncie sprawia, ze zaczynam odpoczywać :)
5. lubię ksiązki - a co gorsza, nie wystarcza mi ich czytanie, bardzo lubię je MIEĆ...
6. lubię herbatę - nie pijam w ogóle kawy, za to pochłąniam hektolitry herbaty, najlepiej w duuuuzym kubku, bez zaśmiecania jej cukrem, cytryną czy czymkolwiek innym, no i musi być mocna, chętnie earl grey
7. lubię wszystkie gadżety skrapowe - a najbardziej chyba stemple, które raczej kolekcjonuję, niż uzywam, ale nie oddałabym ich za żadne skarby!
8. lubię rozmawiać - jestem niepoprawną gadułą, uwielbiam konwersacje i dyskusje, wymianę informacji, a szczególnie lubię rozmawiać z innymi kobietami, niezależnie od wieku :)
9. lubię mieć zaplanowane - zaskakiwanie mnie ciągłymi zmianami nie wpływa dobrze na mój nastrój, a tak się jakoś składa, ze w tym, co robię zawodowo, muszę być bardzo elastyczna, ciągle się coś zmienia...
10. lubię pobyć sama - szczególnie wieczorami, po całym zabieganym dniu, muszę chwilę posiedzieć w samotności, nawet kosztem snu...

Do zabawy zapraszam: ami, stonogi, Dunię, gooseberry, Berberis, Michelle, gatto-pazzo, Jolę i joanx, czyli ekipę wielkopolską :) Pozostałe członkinie już chyba wzięły udział w tej zabawie, ale jeśli kogoś pominęłam - bardzo proszę czuć się zaproszonym!!!

poniedziałek, 12 lipca 2010

wróciłam :)

Wróciłam z wakacji - szczerze polecam Hiszpanię! Jestem zachwycona! Jakby co, to mogę polecić fajny camping ;)
Nie próżnowałam craftowo, choć nie miałam szczególnie czasu i możliwości, był to całkowity recycling (rolka po papierze toaletowym i opakowanie po lodach), zainspirowany różnego rodzaju kursami znalezionymi w sieci. Ale robiłam z pamięci, nie miałam tam netu niestety :( W każdym razie linków do wszelakich kursów mam mnóstwo po prostu i nieeee chce mi się szukać właściwych... Była to praca wspólna z Jaśkiem (bez entuzjazmu do tego podszedł, dołączył pod koniec właściwie), choć w większości raczej moja (widać, że nie umiem rysować :))



A taki widoczek z sąsiedniej ulicy mam teraz ustawiony jako tapetę :)


Nie będę pokazywać fotek krajoznawczych, za dużo zresztą nie zwiadzaliśmy, z dziećmi i w upale nie za bardzo się da, ale ten budynek, a konkretnie ornamenty na nim mnie po prostu zachwyciły! Polecam powiększenie ;)


A tak wyglądała plaża w godzinach 10-11 rano. Za pierwszym razem myśleliśmy, ze może coś sie stało... :)



A teraz cały majdan skrapowy mam spakowany w pudła, czekam na remont i ostateczne wygospodarowanie mojej pracowni na poddaszu i mam nadzieję, że to już ostatnia moja wędrówka po domu, pakowanie wszystkiego i pozbawienie możliwości klejenia itp. jest dla mnie istną torturą! No i jeszcze od dziś mam półkolonie, a moje materiały craftowe są do tego niezbędne, więc przekopuję te pudła nieustannie usiłując znaleźć rzeczy niezbędne i zdecydowanie mnie to nie uszczęśliwia :/ Podtrzymuje mnie na siłach tylko nadzieja na własną pracownię!

Pozdrawiam gorąco (he he, może lepiej chłodno?) wszystkich odwiedzaczy, dziękuję za wszystkie życzenia dobrego odpoczynku i wszystkim, którzy maja wyjazd wakacyjny przed sobą jeszcze, również życzę udanego urlopu!!!

wtorek, 13 kwietnia 2010

siostry kartkowe i pąk! :)

Dwie karteczki, naprawdę bardzo podobne, choć rozmiarowo, kształtowo i nie tylko - inne, powiedzmy starsza i młodsza siostra ;)




Z przepięknych papierów Glass of wine z ILS i z pomocą kwiatków ze scrap.comu, które pasują do tych papierów idealnie, moim skromnym zdaniem :)

A tak jeszcze dziś wygląda największy na razie pąk na mojej osobistej magnoli!!! Lada moment, może nawet jeszcze dziś, się rozwinie! Uwielbiam magnolie, jak już się rozkwitną na dobre, to na pewno znów pojedziemy do Arboretum w Kórniku - tam to dopiero piękną kolekcję mają! Jak macie możliwość to uwzględnijcie to miejsce na spacer wiosenny, naprawdę warto!


sobota, 10 kwietnia 2010

[*]


straszna i niewyobrażalna tragedia... :(

środa, 31 marca 2010

coś craftowego i nie-craftowego...

Uwaga, uwaga, to post dla ludzi o mocnych nerwach!!!
Najpierw formalność - pierwszy mój chustecznik, który zrobiłam naprawdę dawno, ale dopiero w zeszłą niedzielę doczekał się uwiecznienia na fotografii. Był prezentem dla mojej mamy i u niej sobie przebywa cały czas. Dolna część była najpierw pomalowana na zielono, a potem jeszcze przetarta złotą farbą i ładnie się mieni w świetle, czego na zdjęciu raczej nie widać :(



A teraz - polowanie! A właściwie już jego finał... Oto co przyniosła dziś nasza słodka koteczka:


Potem jeszcze obowiązkowa zabawa:


Chwila dumy i zadumy, czas na podziwianie itp:


No i - ostateczne - zakończenie...


Nie czekałam do końca, raz mi się zdarzyło widzieć i dziękuję bardzo... No cóż - instynkt, chyba nic nie poradzimy na to :(

I tak jeszcze dla zmiany nastroju pokażę kilka fotek z mojego ogródka :)
Tak już wyglądają tulipany, rosną dosłownie w oczach! Między tym pierwszym a kępką w lekkim oddaleniu rośnie coś innego. Niestety, za żadne skarby nie moge sobie przypomnieć JAKIE cebulki wsadzałam tam oprócz tulipanów na jesieni :/ Pozostaje poczekać, aż zakwitną ;)


Ślimaki też już się obudziły i zaczynają rajd:


A na koniec moja największa radość wiosenna - krokusy!


Ta kartka z opakowania tam została, żeby ktoś nadgorliwy nie wypielił ich przypadkiem zanim zakwitną ;)


ps. chciałam jeszcze tylko dodać, że fotki (z wyj. pierwszej) są autorstwa mojego męża, ja niestety nie przejawiam żadnych, nawet najmniejszych, talentów w tym kierunku :( a zrobić zdjęcia kotu w akcji, to jest naprawdę COŚ! :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...